eh

Takie tam rozterki wewnęrzne dopadaja mnie… Od rana mam w głowie piosenke „praca na saxach szkodzi na maxa”… dziwne – ale nie przeszkadza.

Lato chyli się ku końcowi dając regularnie psztyczki w nos z soboty na niedzielę prowokując wdarcie sie nudy i ogólnej frustracji naszego domowego społeczenstwa, eh, człowiek by popedałował gdzieś w okolice kampinosu a nie stał przed oknem z nosem na szybie licząc po cichu spadające krople z nieba.. Może nie bedę rozwijać tego tematu bo zaczaruje nam kolejny weekend i znowu skończy się tylko na spacerowych planach…

idę wykonam taniec odpędzający deszcz mimo, że jak na razie chyba się nie zanosi to jednak warto poćwiczyć kroki…

Add comment Sierpień 20th, 2008

jeden ze skrawków tematu: MY BOOK

Posiadanie dziecka, odpowiedzialnego faceta, zorganizowanie skromnego ślubu i trwanie w monotonnej codzienności to łut szczęścia czy nie? Wszystko zależy od tego jak do tego doszło, co organizator miał chęć zobaczyć w swej wizji i czy ogólne pragnienie było na tyle wielkie, że jest to prawdą czy banalną mrzonką o szczęściu, które po prostu wypada mieć. Droga do odnalezienia własnego szczęścia nie bywa łatwa a to, co na drodze, nie zawsze ma pozytywny wydźwięk w przyszłości.Próżność i pycha młodzieńczych lat dała o sobie znać zbyt wcześnie. Powolne okiełznanie własnych myśli i poznawanie własnego ja często nie przychodzi tak łatwo jak przyszłe doświadczenia i wiedza życzyłyby sobie.Kiedy wali się na głowę całe niebo, które miało się nad głową, wszystko staje się z goła inne. Mocne impulsy behawioralne wywołane ciężkim emocjonalnym ciosem nie zawsze przyczyniają się do obrania dobrej drogi. Zaprzepaszczone lata na udawanie szczęścia i oszukiwanie własnego ja potrafią zmienić diametralnie żywot danej jednostki ale także i innych… co do ewentualnej zmiany żywota innych to wbrew pozorom nie zawsze jest czego żałować.Krnąbrne dziecko, które ma zły przykład i trawi swą emocjonalność za pomocą ogólnie dostępnego grasu nie bardzo ma szansę na szybką reakcję w kontakcie ze zdrowym nurtem swego życia. I tak, obiera kręte ścieżki by sięgnąć niemal dna, aby dokonać próby siły na skuteczne odbicie się od niego.Obserwator dnia teraźniejszego mógłby zapewne powiedzieć więcej, a tak możemy tylko poznać to co widzą oczy tegoż spowiednika.Lato było piękne, pięknie wydawało się być, bo w głowie jakby jaśniej. Nieudane związki. Próby zajęcia miejsca kogoś ważnego na szczęście znowu się nie powiodły. Jesień wdarła się we wszystkie możliwe zakamarki mojej duszy z niewiarygodnym wyciem wiatrowego smutku. Czas mówił wyraźnie, że nie ten moment i nie ta godzina by zaczynać coś na nowo. Nic nie dawło znaku, że tak właśnie ma być. Nostalgia zawsze lubi muzykę. Szczęśliwie dostępność jej przyniosła nowy azymut życia.Meczące popołudnie w pracy. Zgiełk, hałas i monotonny ból głowy szargał myśli nieprzeciętnie. I znów znajomy głos w eterze wylał trochę swego ciepła na zmęczoną duszę. Impuls. Podziękowanie za nieświadomą poprawę nastroju zamieniło się w znajomość, która opornie aczkolwiek dogłębnie zawładnęła dotychczasowym światem. I co tu kryć, w dzisiejszych czasach przyczynił się do tego w całości znany wszystkim Internet. Historia całkiem jak z mydlanej opery wyjęta, często wpisuje się w nasze życie choć na co dzień nie bardzo jesteśmy tego świadomi. Bo jak inaczej powiedzieć o tym, co przytrafiło się właśnie w taki sposób… niebanalny człowiek napotkał nieznaną duszę chciał zjeść z nią pomidorową zupę i spędzić kilka weekendowych wypadów nie odmawiając sobie wizualnych uciech a w przypływie miłosnego oczarowania ląduje w szarej codzienności, której chmurne niebo rozświetlają promienne uśmiechy dwuletniego potomka, który codziennie około 2:30 rano prosi o pozwolenie wejścia do małżeńskiego łoża używając do tego uśmiechu oraz szybciutko tupiących bosych stópek po zimnej podłodze w korytarzu.

2 comments Sierpień 20th, 2008

xxx

już czuje jak nowy rok depcze nam po piętach… nie obejrze się a już trzeba bedzie robić tort dla naszego dwulatka :) nie da się ukryć, że czas leci co raz szybciej…

Babka jest już mianiakiem wyciągania naszych butów i odwrotnego ich zakładania. Do tego uwielbia testować naszą wytrzymałość maksymalnie co staje się przyczyną niezbyt zdrowego nastroju w domu. I tak właśnie nadszedł moment, w którym bez drżenia ręki zamknę za nią drzwi od przedszkola. Niech się tam buntuje a do mnie wraca stęskniona. A niech! :)

Ja z chęcią zajmę się czymś zupełnie innym niż usługiwaniem bo coś tracę wyczucie i rozciągają się moje granice tolerancji wobec zachowań ludka. I to nie wychodzi naszej rodzinie na dobre. Nic to, nie ja pierwsza nie ostatnia.

Śnieżyło trochę ale skąpo jakoś bo śladu po zimie nie ma. Trawniki bure możnaby pomyśleć, że wiosna jakaś czy co tylko za mało brudu w koło. Zwyczjem ludzkim bowiem jest to by pod warstwy śnieżnego puchu ładować niezliczone ilości wszelkich odpadów z psimi odchodami na czele. Więc obecne topnieniu śniegu nie zapowiada niesmacznego oczekiwania na służby porządkowe miasta stołecznego Warszawy. Póki co oczywiście :)

Pogoda dosyć miła aczkolwiek mogłoby przestać padać. Ciepło jest aż nadto aby walczyć z oknem za pomocy papierowego ręcznika z ajaxem w dłoni. No jakoś tak wyszlo, ze przespałam moment ogólnego domywania spalin i kurzu z parapetów okiennych. Bierne patrzenie na i komentarze dotyczące obserwowanych nadgorliwych czyściochów osiedlowych spowodowały ściśnięcie mrozu i opady wszelakie co może nie uniemozliwia ale skutecznie dyskomfortuje prace domowo-elewacyjne :) trudno…

przyjdzie na to czas na to czas na to czas….

Z pamiętnika próżnej panny:

Paznokcie się połamały doszczętnie, więc nie ma mizianka ;) Do tego dalej nie mam na makijaż trwały co może nie jest tak bardzo potrzebne ale za to jakie fajne!!!! Hm, poza tym czas na kolejną odsłonę w stylu kawitacja lub mikrodermabrazja. No i w sklepach brak kreacji, które same krzyczą weź mnie, weź mnie!!!. Jakim cudem to dla mnie nieodgadnione…

1 comment Grudzień 3rd, 2007

Next Posts Previous Posts


Kategorie

Odnośniki