jeden ze skrawków tematu: MY BOOK
Sierpień 20th, 2008
include("adsense.php"); ?>Posiadanie dziecka, odpowiedzialnego faceta, zorganizowanie skromnego ślubu i trwanie w monotonnej codzienności to łut szczęścia czy nie? Wszystko zależy od tego jak do tego doszło, co organizator miał chęć zobaczyć w swej wizji i czy ogólne pragnienie było na tyle wielkie, że jest to prawdą czy banalną mrzonką o szczęściu, które po prostu wypada mieć. Droga do odnalezienia własnego szczęścia nie bywa łatwa a to, co na drodze, nie zawsze ma pozytywny wydźwięk w przyszłości.Próżność i pycha młodzieńczych lat dała o sobie znać zbyt wcześnie. Powolne okiełznanie własnych myśli i poznawanie własnego ja często nie przychodzi tak łatwo jak przyszłe doświadczenia i wiedza życzyłyby sobie.Kiedy wali się na głowę całe niebo, które miało się nad głową, wszystko staje się z goła inne. Mocne impulsy behawioralne wywołane ciężkim emocjonalnym ciosem nie zawsze przyczyniają się do obrania dobrej drogi. Zaprzepaszczone lata na udawanie szczęścia i oszukiwanie własnego ja potrafią zmienić diametralnie żywot danej jednostki ale także i innych… co do ewentualnej zmiany żywota innych to wbrew pozorom nie zawsze jest czego żałować.Krnąbrne dziecko, które ma zły przykład i trawi swą emocjonalność za pomocą ogólnie dostępnego grasu nie bardzo ma szansę na szybką reakcję w kontakcie ze zdrowym nurtem swego życia. I tak, obiera kręte ścieżki by sięgnąć niemal dna, aby dokonać próby siły na skuteczne odbicie się od niego.Obserwator dnia teraźniejszego mógłby zapewne powiedzieć więcej, a tak możemy tylko poznać to co widzą oczy tegoż spowiednika.Lato było piękne, pięknie wydawało się być, bo w głowie jakby jaśniej. Nieudane związki. Próby zajęcia miejsca kogoś ważnego na szczęście znowu się nie powiodły. Jesień wdarła się we wszystkie możliwe zakamarki mojej duszy z niewiarygodnym wyciem wiatrowego smutku. Czas mówił wyraźnie, że nie ten moment i nie ta godzina by zaczynać coś na nowo. Nic nie dawło znaku, że tak właśnie ma być. Nostalgia zawsze lubi muzykę. Szczęśliwie dostępność jej przyniosła nowy azymut życia.Meczące popołudnie w pracy. Zgiełk, hałas i monotonny ból głowy szargał myśli nieprzeciętnie. I znów znajomy głos w eterze wylał trochę swego ciepła na zmęczoną duszę. Impuls. Podziękowanie za nieświadomą poprawę nastroju zamieniło się w znajomość, która opornie aczkolwiek dogłębnie zawładnęła dotychczasowym światem. I co tu kryć, w dzisiejszych czasach przyczynił się do tego w całości znany wszystkim Internet. Historia całkiem jak z mydlanej opery wyjęta, często wpisuje się w nasze życie choć na co dzień nie bardzo jesteśmy tego świadomi. Bo jak inaczej powiedzieć o tym, co przytrafiło się właśnie w taki sposób… niebanalny człowiek napotkał nieznaną duszę chciał zjeść z nią pomidorową zupę i spędzić kilka weekendowych wypadów nie odmawiając sobie wizualnych uciech a w przypływie miłosnego oczarowania ląduje w szarej codzienności, której chmurne niebo rozświetlają promienne uśmiechy dwuletniego potomka, który codziennie około 2:30 rano prosi o pozwolenie wejścia do małżeńskiego łoża używając do tego uśmiechu oraz szybciutko tupiących bosych stópek po zimnej podłodze w korytarzu.
NajlepszeEntry Filed under:
2 Comments Add your own
-
-
include("adsense.php"); ?>1. Mrówka | Sierpień 21st, 2008at13:20
Szczęściem jest spotkanie na swojej drodze TEJ osoby, a reszta, to moim zdaniem już nie łut szczęścia. Trzeba włożyć dużo energii i wiele pracy, aby to wszystko trwało, przetrwało. To nie jest coś co się ma na stałe i już.
Nie wierzyłam, że z internetowej znajomości może „coś wyjść” dopóki mnie to nie dotyczyło, a teraz wiem, że nie jestem jedyną osobą, którą to spotkało:)
2. mąż | Sierpień 21st, 2008at13:46
i czy ja mam traktować to jako pochwałę, czy jako głos, że coś można lepiej?
Dodaj komentarz
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed