Po wakacjach… po letnich dniach i wieczorach
include("adsense.php"); ?>Aż się człowiek samym tytułem napawa i łza w oku skłonna się krecić na wspomnienie o tych letnich wieczorach… Tak już niestety ten czas płynie, że wieczór na werandzie (to w marzeniach- na razie jest to forma balkonowa) o swetrze w schowanej szufladzie szafy dość mocno przypomina sobie.
Kilka słów o wakacjach części z goła narodowej…
Darłowo miasto wspomnień, już nie jest takie jak kiedyś. Jest inne, ale niemniej przyjazne. Zapewne to za sprawą nie tyle zmienionego wizażu uliczek, domów czy pensjonatów, co zmiany punktu widzenia wyostrzonego na dojrzałość oka sentymentalistki. Kilka rozmów, kilka chwil dało o sobie przypomnieć, pośmiać się z tego co było i przejśc do porządku dziennego jak z przed lat. Niektórzy ludzie, jak się okazało, niestety niezbyt się zmianiają… może na korzyść intelektualną owszem, ale za to ze sporym uszczerbkiem na emocjonalnych pokładach sił witalnych swoich bliskich. Niedobrze. Czasami trzeba uświadomić sobie potrzebę większej odpowiedzialności. Ale ja nie o tym chciałam teraz…
Wiatraki, pola, lasy, krowy, kuny i zapach glonów z kamieni falochronowych pomogły zaspokoić nieco moją potrzebę wyciszenia się. Uwielbiam ten klimat i nawet deszczowy dzień nie jest w stanie mi tego zepsuć. Wręcz przeciwnie – błogi stan moknięcia wszystkiego wokół staje się dla mnie miodem na uszy… Nie udało mi się tylko spędzić trochę czasu na rowerze pośród knieji, pól i drzew, ale dam sobie na to czas do odchowania córy, gdyż babka ma dopiero 1,7 lat i nie zawsze chce uczesrtniczyć w wariacjach rowerowych tak jak my, poza tym – co tu dużo gadać – nie wzieliśmy rowerów nad morze - i po ptokach jak to mawiają. No więc taka oto sytuacja ogranicza czasem możliwość odczucia swobody i podmuchu wiatru na brwiach… Hmmm… Już sobie wyobrażam szaleństwo rowerowe w wieku 45 lat – ja, Marcin, rower, żywiec, aparat, piękny widok, okrzyk radości, pęd i wiart
Wracając do opisu spędzonych chwil…
Warunki całkiem miłe, do poprawki parę rzeczy też, ale ogólnie wyprawę uznają za znakomitą, a biorąc pod uwagę super zachowanie dziewczęcia podczas drogi powrotnej to już w ogóle cacy
A teraz coś trzeba zacząć działać. Bo czas nagli, jesień, zima a czas ucieka lata lecą i działać, działać trzeba.
Dom, firma, jednym słowem jest się czym zająć więc trzeba mocniej nad tym wszystkim przysiąść. taaaak.
Babka jest wzorem dla innych. Rośnie jak na drożdżach jest coraz fajniejsza, co tu kryć. Dogadywać zaczyna się powoli coraz lepiej no i wszystko mi mówi, że dziewczyną fajną będzie i już!
1 comment Sierpień 29th, 2007