jesienne lato….
include("adsense.php"); ?>jeszcze niedawno chmury przywiało i już jakoś nie chce ich przewiać…
hm, pada, zimno, i nie miło…
wakacje za pasem a tu słońca brak… nieciekawie…
nektarynka choć słodka nie przeszła ze względu na kolor – poprzednia była mocno żółta więc ta blada jak jabłko może sie turlać…no więc nie damy spokoju aż do obrania brzoskwini co to bardziej przypomina wyglądem niegdysiejszą nektarynkę i nic że twarda jak kamień: gryzę, slinię się, nie wiem co zrobić ale może zjem….
tak było parę dni temu…
Teraz odliczamy czas do wyjazdu na drugą część wakacji – pogoda jakaś taka nie wiadomo jaka niby ciepło ale nigdy nie wiadomo czy jakaś chmura za rogiem się znów nie czai…
Pokój babki stał się nieco bardziej dzieciecy. Stolik i krzesła robią furorę i są miejscem zabaw bardzo trafionym.
Sprawy organizacyjne wyjazdu już zaczęły się rozkręcać. Oczekiwanie na nowego przybysza, który już prawie jest członkiem naszej wesołej rodziny też nieco się skraca. Jutro dostarczą nam zmówiony niezbędnik dla Fida w postaci kuwet, drapaków, jedzenia i takich tam różnych różności.
Tylko czy chłopak będzie miał szansę na zaklimatyzowanie się w nowej przestrzeni skoro malutkie rączki na sam jego widok nie spoczną dopóki nie dopadną milutkiego futerka?. Trzeba bedzie te dwójkę jakoś opanować. Wychowanie czas zacząć. I wpajanie do główki, że to nie kot babci, którego można molestować pół dnia i i tak nie wysunie żadnego pazura w celu mniej lub bardziej skutecznego zadrapania rączki.
Hm, jakoś to będzie… Musi…
Póki co zaczynają się grzmoty, burza za rogiem, powiało witerzysko i zaczął siąpic deszcz…
Add comment Lipiec 24th, 2007