no w końcu…
include("adsense.php"); ?>udało mi się zebrać i może coś skrobnę…
Pogoda jest – to widać za oknem a i na skórze, która mpowoli zaczyna buntować się słonecznym uczuleniem
Babka mądrzejsza z dnia na dzień – zaskakuje mnie postępami w każdym spędzonym dniu na igraszkach piaskowych i wodnych.
Co raz fajniej, co raz milej…
Przygotowania do wyjazdu trwają, no i do pozostawienia mojego maleństwa pod opieką babci Hani rownież. Im bliżej tym mi co raz ciężej jak o tym pomyślę… yyyyy… cała dygocze jak o tym pomyślę. Nie żebym martwiła się o jej dobro – bo u babci ma jak w raju ale wyrzut sumienia matki wkrada się w mój umysł coraz pewniej…
Chłopaki Miodowej staną zapewne na wysokości zadania i nie dadzą się nudzić dziewczynie, tak żeby niepotrzebnie o braku mamy przez weekend nie musiała myśleć w ogóle. Mam nadzieję, zę to przeżyjemy bez żadnego bólu…
Walizy czas zacząć pakować bo… Zakopane wzywa! hm, a może to Franek?!?
W każdym razie nie mam czasu tu przebywać bo babuszka absorbuje moją osobę wielce i jestem z tego powodu coraz bardziej szcześliwa – a myślałam, że już bardziej nie można- a jednak!
czym mnie moje uczucia i emocje jeszcze zaskoczą? zobaczymy…
1 comment Maj 24th, 2007