:)
include("adsense.php"); ?>no dobra jestem – zjawa internetowa wyłoniła się nagle…
czekam na pewne spotkanie z wielkim zainteresowaniem i lekkim zniecierpliwieniem również. Ktoś się ukrył przede mną na parę lat i oto nastanie najwyższy czas audiencji…
hm, lato coś mi się spłoszyło i chowa się gdzieć po kątach wyglądając tylko czasem zza chmurki…
wobec tego – trza coś począć ze sobą – więc udam się nabyć już dawno temu wypatrzoną torbę wersje mini, co by męża na duchu podnieść kolejnym zwiększeniem się ilości w kolekcji
)))
tia… no co tu pisać panie?…, jak nic się nie dzieje. Na podwórku zauważyłam lekki wyzysk, tudzież zwietrzenie niezłego interesu przez naszego osiedlowego Anioła. Otóż ów Anioł – sam niewyglądając zbyt normalnie i świeżo – najął do pracy paru chłopków, którzy nie tak dawno temu wygrali dzielnicową wojnę o nasz jakże dobrobytny kosz na odpady pospólstwa osiedlowego. Wiadomo przeca co to za goście, ale co tu psioczyć jak porządek jest!, nie syfi! a nawet widząc ich w pozycji jakby nieco bardziej horyzontalnej krzyczą z daleka:BRY PANI zawsze przy próbie zdjęcia nakrycia głowy dodajmy. Tak więc panowie – a właściwie jeden (oddelegowany przez grono czy jak?) kosi trawę, rwie chwasty, zamiata i wszelkie różności robi, a Anioł tylko wymienia poglądy z resztą patrzącej brygady zacierając ręce, że całkiem sprawnie mu robota idzie…
Tak to się kombinuje, co tu kryć? Anioł najwyrażniej ma zadatki na kadrę kierowniczą rodem z PRL…
Add comment Kwiecień 20th, 2007