Archive forLuty, 2007
include("adsense.php"); ?>
InsertAdvert($FrontIndentFormat);?>
Hm, śniegi nie znikną chyba już nigdy, zawsze jak mam coś do załatwienia na mieście to musi wznowić się jakiś fatalnie biały opad z tego co to nad naszymi głowami jest!!!! Ehhh…
Czas na przegląd zdrowotny nadszedł wielkimi krokami i czynności ku realizacji zadania zostały rozpoczęte. Babcia zamówiona i w dodatku podklepie mi swoją furę dla wygody transportu moich czterech liter. Miło, potem zapakuję niezbędnik w postaci właścicielki auta, rzeczy niezbędnych do przetrwania poza domem około trzech dni no i oczywiście tego co to ze mnie wylazlo 13 miesięcy i 8 dni temu i jakby nie mierzyć, to za Chiny Ludowe już się z powrotem do mnie nie zmieści.
Tak… w legio też mam do załatwienia pewną sprawę urzędową no i naprawczą – w postaci zlikwidowania jakże denerwujących mnie odrostów na mojej - co tu kryć - mądrej głowie. Trzeba wykorzystać poprawnie możliwość sprzedania dziewczęcia w ręce drugiej matki co by pierwsza mogła fryzurowo wyjść chociaż trochę na ludzi.
Hmmm…, trzeba powoli brać się za organizajcę wyprawy. Babka do tego celu została oddana w ręce Morfeusza aby nazbyt nie absorbować otoczenia swoimi wyczynami. Tak więc moi mili – DO ROBOTY!
Luty 26th, 2007
No męża wpis przyczytałam i normalnie zawstydziłam się okrutnie. Chłopina takie czasem machnie wywody, że aż zbiera mi się na rywalizację. Aż boję się zaproponować ogłoszenie konkursu. Cholera tylko, że ja mam ostre ogranicznie w postaci babki, która jest fanem całej istniejacej na świecie (a w szczególności u nas w domu) informatyzacji i wszechobecnej elektroniki. Dziewcze ewidentnie rośnie na jakiegoś naukowca z tej dziedziny. Więc konkursu NIE MA – to tak w razie jakby komuś miało się zebrać na jakieś głosowanie.
Za oknem słychać już skrobanie wściekłych odśnieżaczy, wsciekłych przez fakt jakim stał się zanik opadu śniegu. Teraz trzeba odgarnąć. No więc za łopaty! Aby wiecheć nie połamała kulasów wracając zewsząd do domów. Tak jest! Dawno już nie chadzają panie w relaxach więc nogi powykręcać od razu łatwiej kiedy włoska marka na wysoki połysk otula stopy pań spragnionych choć namiastki luksusu w garderobie swej. No dobra pseudo luksusu, włoskie marki raczej nadają się na welurowy dywanik BMW a nie wytartą gumę ZTM. No ale niech im będzie… też przecież nie są takie złe…
Coś zaczynam czepiać się swoich myśli jakoś nieporadnie więc usuwam się ze strony…
ciao!
Luty 22nd, 2007
Hm, tak snuje się korytarzami pustki emocjonalnej w mojej głowie i myślę, że to tylko stan chwilowy… Tak, zawsze tak jest jak zatopię się w przelane czyjeś dobre słowa na papier…
Próżność moja zniewala mnie bardzo silnie lecz zawsze chwilowo. Potrzeba błysku. To z racji mocno pielęgnowanego narcyzmu. Taka już moja natura. Świadoma swoich słabości sama się z nich naśmiewam. I tak w głębi duszy marzę o tym aby zamknąć się w naturze…
Mieć cichy dom w głuszy, bujany wygodny fotel przy kominku. Kartkę i pióro by móc zapisać dany nurt myśli w głowie. Móc stwarzać z tego całość niebanalną i rzucać co jakiś czas wydawcy na biurko by po jego ocenie wiedzieć, że przynależny on bedzie półce którejś z upadających ksiegarni. Pomijając dzisiejszą rzeczywistość tworzenia i wydawania wyczynów pisarskich niezanych osób tak mogłoby się to przedstawiać:-)
a domek…
Domek nieduży lecz niezagracony do czasu…, otoczony ogrodem i lasem prowadzącym wśród ptaków do wydm. Hm, odległość na tyle znaczna by bez widoku fal słuch nie pozwalał o nich zapomnieć… mmm… tak jak jesienno-zimowy szkwał… i wierny pies co kocha odległości te równie mocno jak mnie…
skrzypienie suchych kolek pod stopami…, szum drzew….
ach jak pięknie w Polsce tej…
ach jak pięknie w głowie mej…
p.s.
a za oknem znowu lipa; brak dużej ilości drzew, beton, no i znowu śnieży i mrozi jakby nie znało umiaru… nit a nit
Luty 22nd, 2007
include("adsense.php"); ?>
Previous Posts