Zima zima zima…
Styczeń 26th, 2007
include("adsense.php"); ?>Pada pada śnieg….
Znamy tę piosenkę dobrze. Babka – niech rośnie człowiek to zacznę z nią białe szaleństwo bałwanowo-sankowe. No niestety rewiry saneczkarskie znam tylko w Legionowie ale myślę, że chłopaki będą za jeśli wybiorę się tam z Kalą. Hm… ale to za rok bo teraz jeszcze nie bardzo babka nadaje się do śnieżnego bolidu, szczególnie z tym katarem!
Tak, ale śnieg taki pocztówkowy zza szyby w domu, w słonecznych promieniach maluje się przepięknie. I lepiej nie wspomnę o znienawidzonym błocie, które jest jego (co prawda późniejszą aczkolwiek…) integralną częścią
Z innej beczki: Cała śmierdzę na maxa naleśnikami, fuj!!!! A wszystko przez tego co tyra na to całe towarzystwo. No taki kaprys dandysa i nic panie nie poradzisz kłem nie ruszy brokuła a naleśnika wciągnie, i co tu zrobić?! Ano śmierdzieć nic innego:) No i ewentualnie przyrządzić sobie brokuła i zjeść go w samotności przy otwartych oknach w celach przewietrzeniowych.
Kolejna beczka: Sprawa cudnej urody. Ktoś miły pisał mi dziś o podskokach swojego małego lokatora i nie jest to bynajmniej jegomość tasiemiec, lecz ktoś o całkiem ludzkiej naturze mający bilet wejścia na świat z początkiem kwietnia ważny. Eh.. jak przypomnę sobie maluszka swojego, który to kopał mnie zawsze podczas snu to aż się łza w oku kręci… Fajnie by było jakby można odczuwać coś takiego bez późniejszych konsekwencji. No tak niby można – mając urojenia. Mnie to nie dotyczy a ewentualną imitację ciążowego brzucha skutecznie zwalczam seriami ćwiczeń, co całkiem sympatycznie wpływa nie tylko na sam brzuch
No i co tu Wam jeszcze napisać?, chyba nic czasami warto oszczędnym być w słowach…
Ciao!
NajlepszeEntry Filed under:
Dodaj komentarz
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed