Archive forStyczeń, 2007
include("adsense.php"); ?>
InsertAdvert($FrontIndentFormat);?>
Pada pada śnieg….
Znamy tę piosenkę dobrze. Babka – niech rośnie człowiek to zacznę z nią białe szaleństwo bałwanowo-sankowe. No niestety rewiry saneczkarskie znam tylko w Legionowie ale myślę, że chłopaki będą za jeśli wybiorę się tam z Kalą. Hm… ale to za rok bo teraz jeszcze nie bardzo babka nadaje się do śnieżnego bolidu, szczególnie z tym katarem!
Tak, ale śnieg taki pocztówkowy zza szyby w domu, w słonecznych promieniach maluje się przepięknie. I lepiej nie wspomnę o znienawidzonym błocie, które jest jego (co prawda późniejszą aczkolwiek…) integralną częścią
Z innej beczki: Cała śmierdzę na maxa naleśnikami, fuj!!!! A wszystko przez tego co tyra na to całe towarzystwo. No taki kaprys dandysa i nic panie nie poradzisz kłem nie ruszy brokuła a naleśnika wciągnie, i co tu zrobić?! Ano śmierdzieć nic innego:) No i ewentualnie przyrządzić sobie brokuła i zjeść go w samotności przy otwartych oknach w celach przewietrzeniowych.
Kolejna beczka: Sprawa cudnej urody. Ktoś miły pisał mi dziś o podskokach swojego małego lokatora i nie jest to bynajmniej jegomość tasiemiec, lecz ktoś o całkiem ludzkiej naturze mający bilet wejścia na świat z początkiem kwietnia ważny. Eh.. jak przypomnę sobie maluszka swojego, który to kopał mnie zawsze podczas snu to aż się łza w oku kręci… Fajnie by było jakby można odczuwać coś takiego bez późniejszych konsekwencji. No tak niby można – mając urojenia. Mnie to nie dotyczy a ewentualną imitację ciążowego brzucha skutecznie zwalczam seriami ćwiczeń, co całkiem sympatycznie wpływa nie tylko na sam brzuch
No i co tu Wam jeszcze napisać?, chyba nic czasami warto oszczędnym być w słowach…
Ciao!
Styczeń 26th, 2007
No i tak czasami bywa w życiu zarówno moim, babki jak i przywódcy stada. Teraz jest już o niebo lepiej! Nie ma co pisać bo można oszaleć jeśli się żyje tylko lekami, gilami, kupami, obiadkami itp. No dziecko jak dziecko. Jestem mamą i takie sceny też przewiduje ten scenariusz…
Ja – ostatnimi czasy z zawodu sanitariusz, jak kto woli siosta Irena, chętnie oddałabym się przyjemności opiekowania się roślinnością… No marzeniem byłoby gdyby owa roślinność pięła się na mojej pachnącej słońcem ziemi Prowansji… w otuleniu winorośli małe chateau do opiekowania się również
No tak można pomarzyć… Swoją drogą to cudowne, że potrafimy pielęgnować w sobie z ogromnym zachwytem, nierealne pomysły na… i wizje naszego życia. To piękne. Żal mi tych, którzy przez pęd do posiadania zapominają o tym. Bo po co kasa jeśli nie ma czasu na realizację marzeń. I tak – ja wiem jak ma wyglądać moja winnica albo antresola w domu, którego ciepła będę wiernie strzeć
Ponadto wiem wiele więcej ale to już pozostawię do upajania się samej sobie, bo Wy macie przeca swoje
przynajmniej gorąco w to wierzę…
Wszyscy mówią, że ten rok będzie piękny… rok Świni
hihihi czyli mojego męża. Małpy te co nie mają, mają dostać super szanse na szczęśliwe zaopatrzenie się w kogoś niezwykłego do pary…. No no … Do dzieła losie! w Twoje ręce oddaje zatem przyszłość mojej Mamy
A jeszcze kwestia wiatru…
No cóż zrobić?!?!?!? No ja uwielbiam!!!!! Nawet jak huraganem się staje i burzy życie innym… cudownie huczy w uszach, koi moje zmysły i pobudza najpięknieszy stan mojej duszy. Potrafi powiedzieć Nam wszystko co najważniejsze… Czasem triumfuje i wyraża swój gniew, innym razem tęskni i pragnie wyzwolenia swych sił… I tylko morze kocha go tak bezgranicznie… trafiając na gładkość tafli swej… by zburzyć nieco ten sen… pięknie zacząć marszyć się… by przejąć w końcu jego gniew…
Hm… Powietrze i Woda…
Swoją drogą: Czy kiedykolwiek robiliście to?
Doprawdy niesamowite uczucie: położyć się na falochronie tak, by głową zwisać do tyłu w dół, tylko po to, aby woda stała się niebem a niebo wodą… Na samo wspomnienie o tym, przepełnia mnie cudowne uczucie…
Styczeń 21st, 2007
Kwiat cudnej urody otrzymany wczoraj jak piękny był tak jest…
Dziecko jak spało o 13 tak śpi do tej pory a mamy proszę Państwa 15:11
Makijażu jak nie było tak pojawił się piękny bym mogła onieśmielać swą urodą jeszcze bardziej niektórych z napotkanych gości
Lekarza do babki jak nie było tak nie ma a stan chrypienia w dobie ogólnie dostępnych mutacji wirusowych lepiej sprawdzić niż nie…
A no i jeszcze ŚNIEGu jak nie było tak nie ma….
…i bardzo dobrze bo nie trawię tej puszystej masy chętnie zamieniającej się w błoto, no chiba, że do uciech czysto zabawowych
No i jeszcze jedno: zapasów w domu jak nie było tak nie ma… ale niestety zmieni się to niebawem bo czeka mnie wyprawa do molocha po niezbędne różności przydatne do naszej rodzinnej egzystencji.
p.s.
fajnie niektórym co to przed ich roześmianymi oczami roztacza się wizja spędzania ferii nad naszym morzem…. a ja?!? – Byle do czerwca
oho Babka mnie już wzywa….
Styczeń 17th, 2007
include("adsense.php"); ?>
Previous Posts