Powrót na swoje…
include("adsense.php"); ?>Yhhh…
No więc byłam sobie z babeczką w legionowie. Przywitała nas pomroczność jasna obiawiająca się szpitalem u Wróbli. Babka bawiła zatem na salonach u babci
Co prawda koty to nie to co bracia ale też była zadowolona mimo alergii, która może występuje i na kota ale co zrobić jak on taki fajny i daje się targać za i tak zmierzwione futro i do tego mruczy co okazało się swoistym nowum w życiu babki.
Urzędy mnie pochłonęły okrutnie. Banki, wnoski, druki, sruki i wszędzie trzeba czekać jakbym nie miała wypisane na czole: „szybciej bo babka zaraz wstanie i muszę wracać”. Ale przeca siestra doskonale daje sobie radę nawet z rozbudzoną babeńką. No więc połowa załatwiona. I dobrze szkoda tylko, że niepotrzebnie. Ale nic to trzeba być twardym.
Już jestem na warszawskich włościach. Od razu chwyciłam za mopa, rurę od odkurzacza i inne różnorakie detergenty pozostawiające jaśminowo-konwaliową smugę zapachu za sobą. Babka po super wyciszeniu w legio dała taki koncert przed popołudniowym snem, że myślałam iż wyskoczę przez okno żeby sobie nieco ulżyć. Ale teraz już śpi. Machnęłabym porcelanę łazienkową do czysta ale jeszcze się cholera obudzi i wtedy dopiero sobie nerw nadszarpię. Poczekam więc i skrobnę coś Państwu aby było co poczytać w nudny wieczór jakiś może. hm…
Jak napisałam, tak zrobiłam. Tera czas na herbę.
p.s.
właśnie dzwoniła ukochana teściowa ma
boi się przyjechać, hm…, że niby ciemno, w głowie pewnie zamysł , żebym po nią przyjechała ale mała śpi to tera nie mogę. Trudno jak się nie przełamie to może po nią wyjadę jakby dziecię me wstało. Jeszcze pomyślę. A no i trza zrobić ten kibel bo jeszcze powie, że syf mam w domu. Cholipa. Grzeje użyć Cifa
Add comment Listopad 23rd, 2006