Archive forListopad, 2006

Powrót na swoje…

Yhhh…

No więc byłam sobie z babeczką w legionowie. Przywitała nas pomroczność jasna obiawiająca się szpitalem u Wróbli. Babka bawiła zatem na salonach u babci :-) Co prawda koty to nie to co bracia ale też była zadowolona mimo alergii, która może występuje i na kota ale co zrobić jak on taki fajny i daje się targać za i tak zmierzwione futro i do tego mruczy co okazało się swoistym nowum w życiu babki.

Urzędy mnie pochłonęły okrutnie. Banki, wnoski, druki, sruki i wszędzie trzeba czekać jakbym nie miała wypisane na czole: „szybciej bo babka zaraz wstanie i muszę wracać”. Ale przeca siestra doskonale daje sobie radę nawet z rozbudzoną babeńką.  No więc połowa załatwiona. I dobrze szkoda tylko, że niepotrzebnie. Ale nic to trzeba być twardym.

Już jestem na warszawskich włościach. Od razu chwyciłam za mopa, rurę od odkurzacza i inne różnorakie detergenty pozostawiające jaśminowo-konwaliową smugę zapachu za sobą. Babka po super wyciszeniu w legio dała taki koncert przed popołudniowym snem, że myślałam iż wyskoczę przez okno żeby sobie nieco ulżyć. Ale teraz już śpi. Machnęłabym porcelanę łazienkową do czysta ale jeszcze się cholera obudzi i wtedy dopiero sobie nerw nadszarpię. Poczekam więc i skrobnę coś Państwu aby było co poczytać w nudny wieczór jakiś może. hm…

Jak napisałam, tak zrobiłam. Tera czas na herbę.

p.s.

właśnie dzwoniła ukochana teściowa ma ;-) boi się przyjechać, hm…, że niby ciemno, w głowie pewnie zamysł , żebym po nią przyjechała ale mała śpi to tera nie mogę. Trudno jak się nie przełamie to może po nią wyjadę jakby dziecię me wstało. Jeszcze pomyślę. A no i trza zrobić ten kibel bo jeszcze powie, że syf mam w domu. Cholipa. Grzeje użyć Cifa :-)

Add comment Listopad 23rd, 2006

Mglista niedziela

Początek dnia mówil sam za siebie. Ciemno, mokro nieprzyjemnie. Pojawiła się nowośc na śniadanie babki jaką jest twór potocznie zwany parówką. Dziewcze tak się zachwyciło że sfutrowała jedną w całości. No i dobrze. Zaczyna wdrażać plan żywienia normalnych ludzi :)

Teściowa przyjechała, narobiła rumoru ale już wszystko przeszło do porządku dziennego i jakoś to będzie. Z uwagi na to, że jest to mama mojego męża należy jej się szacunek i trochę uwagi -czasem.

Z uciech życia mojej córki: najfajniej wepchnąć łapy do drukarki tak, żeby końce palców niebywale zabarwiły się na czarno, no i koniecznie tak aby nie było to zbyt łatwe do usunięcia. A no i jeszcze jedno – odkrywa cudowną ścianę płyt tatusia i możliwość wyciągania zeń różnych różności – najlepiej na głowę od razu.

Add comment Listopad 19th, 2006

wrrrr… ta sobota…

No tak dzisiaj kolejna z tych sobót co to nic oszałamiającego się nie wydarzyło. Mąż poraz kolejny opuszcza mnie wieczorem by uszczęśliwić swojego szefa realizacją transmisji jakiejś miernej gwiazdy z klubu. Ehh!!!!

Babka opornie wrzeszczy przy zasypianiu a kolejne zęby jak nie wyłaziły tak nie wyłażą tzn. wyłażą ale okrutnie marnie kosztem naszych nerwów.

Jakby mało było atrakcji przyjeżdża teściowa, nic tylko przygotować chleb z solą na powitanie…

Dziś wieczorem atrakcją stanie się gin z tonic’iem bo cóż innego pozostaje…

1 comment Listopad 18th, 2006

Next Posts Previous Posts


Kalendarz

Listopad 2006
P W Ś C P S N
    gru »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Posts by Month

Posts by Category