niedziela
Listopad 27th, 2006
include("adsense.php"); ?>Oj głowa była ciężka straszliwie. I wyspaćc dziewcze nie dało się wcale. Ale jakoś przeżyłam. Marcin też mimo wieczornej radiowej sielanki. hm…
zakupy z teściwą oczywiście musiały się odbyć no bo pobyt w warszawie nie może inaczej wyglądać. Ale przynajmniej wybrałam się i ja. Cichaczem wyruszyłam na mini rodeo po sklepach wcześniej lokując babkę do wózka typu zakupy w Auchan i oddając ja w ręce męża skazanego niestety na rolę tragarza zakupów czysto magazynowo-spożywczech dziadków.
Z tej całej wyprawy plusy jedyne to takie, że babka ujrzała światło dzienne w lesie na bemowie mając okazję zasmakować troszkę świeżego powietrza nozdrzem swym. Ponadto liczba +2 w mojej szafie w postaci miłej bluzy i bluzki
hehe
zrodziło się również pazerne pragnienie posiadania paru rzeczy, które muszą poczekać do zasilenia konta…
p.s.
Z pamiętnika babki:
Wyprawy po domu są fascynujące. Dziecko nabiera odwagi i samodzielności tak szybko, że wszyscy jesteśmy w szoku. A już operownie widelcem, wprawdzie niezbyt udane aczkolwiek jakieś, daje dużo satysfakcji. W razie dużego głoda dziecko zaskakująco samoistnie wyszukuje elementów pożywienia w zakamarkach mieszkania. Tak bylo z paszą w postaci chrupków kukurydzianych, które odkryte w przestrzeni kuchennej na drugiej półce wysuwanej pod stołem, po uprzednim sprytnym przecisnięciu przez oczka koszyka wylądowały w paszczy małego odkrywcy. Oby tak dalej
NajlepszeEntry Filed under:
Dodaj komentarz
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed