Rowery


Zaczynamy sezon 2011. W ubiegłym roku nie udało nam się opanować u Kali jazdy na dwóch kółkach. W tym damy radę. „Wujek Tomek” podobno ma na to swoje super metody. Ale może damy radę sami? Wodziu przekonał mnie do wynalazku zwanego doczepką. Wybór tego typu patentów jest spory. Trek ma w ofercie dwie. Zasadnicza różnica to przerzutka, lub jej brak. Ale na moje oko to już zbytek. Brałem pod uwagę wiele aspektów. Na pewno bezpieczeństwo takiej konstrukcji. Cena też miała znaczenie. Mam świadomość, że tego typu wynalazek jest jedną z opcji. Na pewno jest to bardzo fajne rozwiązanie do dłuższe rowerowe wypady. Odpada aspekt zmęczenia najmłodszego członka ekipy. Albo pedałuje z nami, albo jedzie na gapę. A ja gubię kilogramy. Ale aby nie było. Wygrał Trek. I to wydaje się wyborem konsekwentnym. Niemniej rozważałem tez inne.

Zatem na sezon 2011 to chyba najpoważniejsza inwestycja. Nie licząc przeglądów i regulacji naszych pojazdów weekendowych.

Sezon 2010 czas rozpoczynać. Nasze pojazdy przeszły gruntowne przeglądy, mycie, smarowanie i regulacje, Kala w tym sezonie przesiada się na GIANATA PUDDIN 16′ i chyba w tym roku nauczy się korzystać z roweru jako pełnowartościowego pojazdu jednośladowego czyli bez dodatkowych kółek.

2009_nasze-rowery
Sezon 2009 rozpoczął się dla nas 1 kwietnia – zakupem trzeciego pojazdu. Wybraliśmy rowerek firmy B TWIN w rozmiarze 14′ w kolorze czerwonym z kolekcji ubiegłorocznej. Niestey nigdzie w sieci nie udało mi się odszukać własciwego piktogramu i dlatego w/w model prezentuję w kolorze 2009. Poza tym róźnic brak. Z nowości wyposażeniowych zakupiłem nowy licznik – TREK model 9i. Wizualnie bardziej na pierwszy rzut oka pasowały mi modele niemieckiej firmy SIGMA, ale kierowałem się też funkcjami i wybrany model ma bardzo przydatny termometr. Poza tym 8 innych pomiarów – zdecydowanie i tak za dużo jak na nasze potrzeby.
2009_03_31liczniki Małej Modernizacji poddałem też koszyk na kierownicę, bowiem uchwyty mocujące tenże po 2 latach użytkowania nieco się osłabiły. Sam koszyk nie dodaje urody rowerowi, ale jest bardzo przydatny w naszych rodzinnych wycieczkach. Napoje, prowiant dla babki, zapasowe odzienie i extra gadzety mają swoje bezpieczne miejsce. Od tego miejsca, będę w miarę upływu tegorocznego sezonu wpisywał od czasu do czasu moje relacje i przygody rowerowe.
Przyznam, że jakoś słabo wychodzi mi tegoroczny bilans wycieczkowy. Pod względem kilometrów maj był fatalny. Zdecydowanie w kwietniu pogoda pozwoliła nam zrobić dużo więcej kilometrów. Czerwiec w połowie, a my mamy za sobą de facto jedną wycieczkę godną uwagi. Wycieczkę na lotnisko Warszawa Babice z długim pobytem na nim – pomiędzy ultralightami, szybowcami i samolotami turystycznymi.
2009_06_15rowery

A poniżej … jak to się u nas zaczęło.

Jak każdy dzieciak dawno temu pedałowałem na bardzo różnych rowerach. Od najpopularniejszego roweru marki BOBO aż po rasowego górala marki TREK. Potem z powodu lenistwa, wygody i nieprzemyślanych zakupów jakośrower mi nie pasował. Pewnie dlatego że ostatni jaki posiadałem kupiłem kompletnie bez sensu. Po pierwsze dlatego że kupiłem klasycznego górala i jeździłem nim po asfalcie. Po drugie, był trochę za mały, a raczej za ciasny …w szczytowym okresie wagowym ważyłem dużo więcej niż 100 kilo i to było nie do zniesienia dla mojego tyłka. Na szczęście to już dawno za mną! Po trzecie – chyba nie bardzo widziałem czego oczekuję od roweru. Tak czy inaczej o kilka lat starszy, o kilka doświadczeń życiowych bogatszy i o kilka poradników mądrzejszy wiedziałem już jakiego roweru mi potrzeba. Ponieważ lubię wydawać pieniądze rozsądnie – zakup rowerów zaplanowałem na totalnie nie rowery czas – czyli w chwili gdy sezon rowerowy się skończył, zapanowały chłody i sklepy w rowerami zwyczajnie nie miały wielu klientów. To dobry czas na negcjacje cenowe i dobra chwila na przebieranie w dość jeszcze sensownej ofercie – czyli poczatek listopada. Wiedziałem, że rower górski to kompletna pomyłka dla nas. Potrzebowaliśmy czegoś na czym będzie się wygodnie jeździło po leśnych drogach, po nawierzchni utwardzonej, szutrowej i asfalcie. Rower nie ma służyć do ścigania ani do jazdy terenowej. Typowa rekraacyjna jazda. Zatem wiedząc mniej wiecj co jest potrzebne rozpocząłem czytanie opinii na temat różnych marek – ich zalet i wad. Początkowo brąłem pod uwage zakup rowerów produkowanych w Polsce – więc rozważałem ARKUSA albo KROSSA. Trochę przypadkiem, trochę z sentymentu przeczytałem też bardzo fajną relację z ekspolatacji rowerów przez pewne małzeństwo z Kielc i Ci Państwo bardzo pozytywnie pisali o rowerech trekingowych TREK – model Navigator. Kolejne wertowanie internetu, wreszcie wizyta w sklepie aby empirycznie sprawdzić jak rower pasuje i decyzja. Kupujemy dwa Navigatory. Pan w sklepie obmierzył nas starannie i polecił odpowiednie rozmiary ramy. Słońce będzie miało rower na większej ramie – bowiem jest o 1 cm wyższe, no ale nogi to ma ze 20 cm dłuższe niż ja :) . Tak czy inaczej w sieci jest wiele stron podających jak wyliczyć dla siebie wielkość ramy roweru : Zmierz długość nogi od podłoża do krocza. Jeżeli szukasz rozmiaru roweru górskiego wynik w centymetrach należy pomnożyć przez współczynnik 0,57. Jeżeli próbujesz dobrać wielkość ramy szosowej to mnóż przez współczynnik 0,67. Jeżeli ma to być rower trekkingowy 0,63. Uzyskany wynik to rozmiar w centymetrach. Ponieważ rozmiary rowerów górskich podawane są zazwyczaj w calach należy wykonać jeszcze jedno dzielenie, tym razem przez 2,54. Wynik następnie należy zaokrąglić do najbliższego dostępnego rozmiaru ramy.

Z różnych powodów okazało się, że nabyliśy dwa różne modele Navigatora. W sklepie na Żoliborzu pomimo wpłaty zaliczki sprzedawca przez pomyłke sprzedał rower z większą ramą i dla Słońca modelu 100 nie było. Po stanowczych negocjacjach zakupiliśmy model 200 w cenie setki, oczywiście z uwzględnieniem wcześniej ostro negocjowanego rabatu. Rower dla mnie kupiłem w sklepie internetowym z Krakowa. Takiej ceny jaką wynegocjowałem w 4bike nie dawał nikt w Polsce. Zatem mam na stanie dwa nowe rowery trekkingowe – w katalogu TREKKA na sezon 2007 model 200 został zastąpiony modelem Navigator 2.0. Zresztą najlepiej sprawdźcie sobie wszystkie dane techniczne na stronie polskiego dystrybutora.

Jak widać wybraliśmy wersje bez błotników, bagażników itd. Te dodatki wybierzemy sobie sami wg naszych potrzeb. A potrzebować będziemy; blotników plastikowych krótkich (2 kpl), dwie nóżki podporowe, jeden licznik uniwersalny, atestowany fotelik dla dziecka, bagażnik tylny na torbę, 2 kaski ochronne dla dorosłych, kask ochronny dla dziecka i dwa zbezpiecznia przed kradzieżą. Szacuję, że potrzebujemy na przywoitej jakości akcesoria i na przegotowanie rowerów do sezonu kwoty ok 1300 – 1500 zł. To chyba rozsądna suma. Ani to nie są żadne topowe modele, ani nic tandetnej jakości. Zależało nam na wygodzie, bezpieczeństwu i bezawaryjności sprzętu przy jego właściwej eksploatacji i konserwacji. Na dziś <7 marca 2007> tyle. Sezon chcemy rozpocząć mniej więcej w drugiej połowie kwietnia. Zatem mamy trochę ponad miesiąc, aby się nalezycie przygotować – kondycyjnie też :). Relacje słowne i fotograficzne oczywiście jak zwykle w naszych wpisach, galerii i pewnie co nieco także tu.

Sezon już się rozpoczyna (13.03.2007) – tak wczoraj powiedział mi sprzedawca w sklepie rowerowym na Żoliborzu. I to widać. Sklep zawalony kartonami, nowymi rowerami i licznymi klientami.
Wstąpiłem i ja, aby mniej więcej zorientować się co i za ile. Liste miałem dość obszerną, sprzedawca pokazał co jest dostępne, ile trzeba wydać i już mam jasność. Za ok dwa tygodnie rumaki powędrują do serwisu na przygotowanie do jazdy. Ktoś zapyta dlaczego wybrałem ten sklep akurat? Po pierwsze mam go po drodze, po drugie w pewnych zagadnieniach wolę mniejsze sklepy niż typowo supermarketowo podobne fabryki. Po trzecie – zrobili na mnie tam mimo wszystko dobre wrażenie. Nie widać tam przepychu i wywalania kasy na niepotrzebe bajery. Taki sklep prowadzony przez ludzi, którzy lubią rowery i wygląda na to, że sie na tym znają. Mi to pasuje.

2007_03_29rowery2.jpgPo dość długich konsultacjach i gdybaniu nasze rowery zostały wyposażone w stopki, bagażniki, 2 bazy HAMAX i fotelik dla dziecka także firmy HAMAX. Słońca pojazd otrzymał komputer pokładowy i dołożyliśmy po uchwycie na napoje. To wystarczy. Wszystko zostało wyregulowane i nasmarowane. Musimy jeszcze przymierzyć się co do wysokości kierownicy i siodełka. Nie miałem nigdy roweru trekingowego i nie bardzo wiem – jaka powinna być prawidłowa postawa na takim pojeździe. Ale poszperam w sieci ;) . Całe przygotowanie pojazdów odchudziło nasz budzet, ale na bezpieczeństwie nie warto oszczędzać. Szczególnie gdy będziemy mieli malutkiego pasażera. Dlatego wybraliśmy jeden z najlepszych i najdroższych fotelików. Ale akurat w takich sprawach nie warto oszczędzać. Mam nadzieję, że wszystko sprawdzi się idealnie w terenie. Póki co wybieram się do sklepu po bagażniki rowerowe. Bazę w postaci bagażnika dachowego już mamy. Teraz poszukamy samych baz na rowery. Mam już swojego faworyta, ale chcę najpierw organoleptycznie go zbadać.
Pierwsza wycieczka za nami. Było lepiej niż się spodziewaliśmy. Aż trudno uwierzyć, że Kalina tak fajnie wpasowała się w klimat rowerowy.
Mamy jeszcze do popracowania nad zagadnieniem braku miłosci do kasku i będzie cacy. Udało nam się jak sądzę wreszcie wypracowac mniej więcej włąściwą wysokość kierownicy i siodełek. Przy okazji wyszło, że warto wozić przy sobie kilka podstawowych kluczy. Tylko gdzie? A w takiej malutkiej torebeczce po sidełkiem, po którą udałem się do swojego ulubionego sklepu rowerowego. I co? Pojechałem też podbić jedną z gwarancji i zapytać czy przypadkiem nie zachowali gwarancji, faktury i instrukcji obsługi od mojej setki, gdy ją składali – a dostarczyłem rower w kartonie i zapomniałem z niego wyjąć całej dokumentacji. Oczywiście dokumenty były odłożone i czekały na mnie. BRAWO! Niby nic ważnego, ale gdyby ktoś mnie kiedyś zapytał o pochodzenie rowerów to nie ma sprawy.
Po jak zwykle zbyt długiej i szczegółowej analizie postanowiłem nabyć bagażniki na rowery. Dość długo rozważałem opcję, czy ma być to patent klasyczny, czyli na dach, czy może na tył. Patenty na tył – takie mające sens, będące bezpieczne i mnie przykonujące to te montowane na hak holowniczy. Takiego nie posiadamy, bo póki co jest nam to kompletnie nieprzydatne – więc szerokim łukiem ominąłem inne patenty montowane na tył i wygrała klasyka. Rozważałem zakup na ALLEGRO, ale po policzeniu dodatkowych kosztów związanych z wysyłką, znalazłem bardzo profesjonalną firmę bagażnikową – i mogę ich polecić tak samo jak sklep rowerowy. Wybrałem sprawdzoną renomowaną firmę. Cena była promocyjna i teraz tylko pozostaje za 2 tygodnie uzbroić sie w cierpliwość i złożyć całą konstrukcje, która póki co została zmagazynowana pod naszym ukochanym łóżkiem.
2007_04_07thule0.jpg2007_04_07thule.jpg14 października sezon rowerowy 2007 dla nas został zakończony ofcjalnie. I tak ostatnie dwa tygodnie rowery stały na balkonie i powoli co poniektóre części zaczęły się pokrywać rdzą. Nadszedł zatem czas odtransportowania ich na zimowanie i oby do wiosny :) .