Obecny stan posiadania :
D700, P6000, Nikon AF-S Nikkor 24-70mm f/2.8G ED, AF-Nikkor 24-85mm f/2.8-4D, Nikon AF-S Nikkor 70-200mm f/2.8G IF-ED VR, Nikon AF-S Nikkor 14-24mm f/2.8G ED, AF70-300G, SB800, filtry, torby, statywy i różne pierdoły

Mógłbym napisać, że od dzieciństwa pasjonowałem sie robieniem zdjęć. Ale było trochę inaczej…Mój ojciec dość szybko stwierdził, że ułoży sobie życie od nowa i 14 grudnia 1981 roku, zostawił mnie na pastwę Stanu Wojennego i mojej mamy :-). Trzeba przyznać, że miewał porywy poczuwania się ojcem, ale polegało to najczęściej na dostarczaniu mi w ilościach hurtowych najnowszych płyt winylowych, oraz różnych technicznych urządzeń. Wśród nich były też aparaty fotograficzne. W szkole średniej byłem nawet posiadaczem na tamte czasy super nowoczesnego ZENITHA 12XP. Była to bardzo przywoita lustrzanka produkcji wielkiego wschodniego Brata. Posiadałem do tego aparatu bardzo porządny, przywieziony w walizce z majtkami i stanikami przez moją babcie – potężny teleobiektyw. W czasach technikum zostałem szkolnym fotografem. W domu miałem powiększalnik, zestaw kuwet, papierów różnej maśći (niebieski był najlepszy), do tego korex i masa odczynników – wszystko marki ORWO. Przyznam, że posiadając takie możliwości już w czasach szkolnych miałem możliwość dorabiania sobie na boku, a zdobywane w ten sposób złocisze wydawałem w trójmiejskich PEWEXACH. Potem nadeszły czasy fascynacji radiem i aparat przydawał się od czasu do czasu – w trakcie sporadycznych wypadów wakacyjnych itd. Ponownie „zajawka” na robienie zdjęć przyszła mi w 2001 roku. Stałem się wówczas posiadaczem lustrzanki analogowej NIKON F 65. Tym aparatem zrobiłem sporo fajnych lotniczych zdjęć, które będą sukcesywnie pojawiać się w naszej galeri. Gdzieś mniej więcej w 2002 roku nabyłem też pierwszą w swoim zyciu – bardzo udaną cyfrówkę OLYMPUS C3020. I tak pstrykałem wszystko to co lubię mniej więcej do jesieni 2004. Pasja lotnicza wciągała mnie coraz bardziej, wizyty na różnych lotniskach stały sie ważną częścią mojego życia. Coraz bardziej dojrzewałem do zakupu dobrej cyfrowej lustrzanki. Widziałem, że to musi byc produkt NIKONA. Jest wielu producentów sprzętu fotograficznego, ale w wielkim skrócie – świat dzieli się na użytkowników systemów CANONA, NIKONA i wszystkiego innego. Właśnie – decyzja o wyborze to wybór całego środowiska osprzętu. Obiektywy, lampy błyskowe i cała masa akcesoriów. Systemy C i N oferują podobne możliwości, myślę że tylko onaniści sprzętowi wymienią zalety danego systemu. Ja wybrałem NIKONA i nie zamierzam się tłumaczyć dlaczego – niech będzie, że bardziej mi się podoba nazwa :-).
W 2004 na rynku pojawił się NIKON D 70. Po krótkich rozterekach wydałem 5000 zł na takie body. Można napisać – że od tego moementu rozpoczęła się moja bardzo świadoma i trwała pasja fotografowania. Pasją, którą ciągle pogłebiam i ćwiczę – nie zapominając, że jestem amatorem, próbującym fotografować.

I naturalną drogą zabawy w obrazki jest rozwój. Po D70 przyszedł czas na D80 a potem przyszedł czas na pójście po … rozum do głowy :) , czyli to co się nazywa „studnią bez dna” – czyli szklarnia. Aparat to tylko element zestawu. Trochę jak wzmacniacz czy amplituner w domowym sprzęcie grającym. Choćby nie wiadomo jak bardzo był dobry – to zagra tylko tak dobrze jak najsłabszy element systemu – a jednocześnie element od którego zależy najwięcej – czyli głośniki. W obrazkach – liczy się szkło. To co dostajemy kupując puszkę to najczęściej starter – który jest dobry na początek. Dla każdego termin początek oznacza coś innego. Prędzej czy później okaże się, że czegoś brakuje … no i się zaczyna zabawa …
Zasadniczo teraz wiem, że zaczynając przygodę z lustrzanką warto kupić samą puszkę i jedne dobry w miare uniwersany obiektyw. Nowy uniwerslany obiektyw za to wydatek umiarkowany. Na dziś nie mniej niż 2 tysiące złotych. Dobrze by był w miare jasny – dobrze by miał w miare szeroki zakres pracy – ja zdecydowałem się na szkło AF-Nikkor 24-85mm f/2.8-4D . Przez ponad rok to był mój jedyny dobrej klasy obiektyw. Praktycznie poza zastosowaniem lotniczym spełnia on rolę szkła głównego i to nawet dziś – gdy moja szklarnia nieco się już powiększyła.
