Mam wrażenie, że w sieci nie ma szansy na znalezienie takiego w miarę krótkiego i konkretnego poradnika jak sobie radzić w sytuacji, która nie jest ani fajna, ani przewidywalna. Uprzedzam, że wszystko co napisałem poniżej opieram na swoich doświadczeniach. Nie wiem jakie są podstawy prawne, nie wiem co mówią na ten temat prawnicy. Ja po wielu tygodniach nierównej walki, wiem czym się to je.
Po pierwsze – jeśli tu jesteś – to mam nadzieję, że nigdy nie będziesz musiał z tego działu mojej strony korzystać w realnej sytuacji. Bo … nie jest to nic przyjemnego.
Od początku :
Stwierdzamy brak samochodu. Mamy pewność, że przypadkiem nie zaparkowaliśmy go gdzieś indziej, obrażona żona nie schowała nam fury dla jaj, żona nie pojechała na zakupy, do teściowej czy gdziekolwiek indziej – słowem – SAMOCHÓD ZNIKA BEZ NASZEJ WIEDZY I ZGODY. Zacznijmy od sprawdzenia, czy na pewno posiadasz dwa komplety kluczyków lub dowodu że np jeden komplet zgubiłeś i właśnie się dorabiaja u dilera), sprawdź czy masz przy sobie dowód rejestracyjny. Jeśli tak, zaczynamy od telefonu na Policję. Odradzam szukanie numeru na najbliższy komisariat czy do dzielnicowego. Odradzam numer 997. Zadzwońcie po prostu z komórki pod 112. Zgłoście kradzież i poproście o przyjazd patrolu. Najczęściej w ciagu godziny pojawia się patrol, który dokonuje oględzin, spisuje zeznanie. Jeśli macie trochę szczęścia, zaraz po przyjechaniu patrolu pojawia się oficer – zwany przez patrol – wywiadowcą. Dopiero ten „wywiadowca” jest tak naprawdę kimś z kim będziemy rozmawiali dłużej i obszerniej. Najczęściej i tak „wywiadowca” zaprasza nas na komendę w celu spisania zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Koniecznie zabierzcie ze sobą na komendę wszystkie dokumenty związane ze skradzionym autem, kluczyki, faktury itd. Uzbrojecie się też w dużo czasu. Rozmowa na komendzie trwa średnio ok 2 godzin. Można się poczuć jak podejrzany. Niestety wielu rodaków zgłasza fikcyjne kradzieże i dlatego Policja zadaje bardzo szczegółowe pytania – osobiście zalecam szczerość i życzliwość – Policja chce nam z założenia pomoc i nawet z pozoru dziwne pytania są dla naszego dobra!!! Załóżmy, że mamy w ręku oryginał protokółu zgłoszenia kradzieży. Oryginał jest dla Ciebie. Nikomu pod żadnym pozorem go nie przekazuj. Dla innych firm i instytucji dajesz wyłącznie ksero!!!! Po Policji, kolejnym krokiem jest zgłoszenie do firmy ubezpieczeniowej i jeśli samochód jest kupiony na kredyt zgłoszenie do firmy udzielającej kredytu. W końcu ten kto dał nam kredyt na auto jest jego współwłaścicielem. Jeśli samochód jest w lisingu – powiamiasz firmę lisingową i dalej to tam dowiesz sie jak postepować – w 99 % nie robisz nic, bowiem w lisingu jedynym właścicielem auta jest firma lisingowa i ona sie zajmuje wszystkimi sprawami. No ale przyjmijmy, za auto jest zarejestrowane na Ciebie i na bank. Zawiadomiłeś ubezpieczyciela, zawiadomiłeś bank. Często bank przyśle specjalny druk, oraz poprosi o papiery z Policji – wysyłasz kserówke!!!!!!! Towarzystwa Ubezpieczeniowe prowadzą we współpracy z Policją swoje dochodzenia wyjaśniajace, więc w ciągu 7 dni od zgłoszenia spodziewaj sie wizyty rzeczoznawcy – likwidatora. Taka osoba po pierwsze spisze swój raport, po drugie jeśli posiadałeś polisę AC, zabierze Ci dwa komplety kluczyków i wszystkie dokumenty związane z zakupem auta i to co dostałeś przy jego zakupie. Dlaczego? Otóż – ubezpieczyciel w finalnym rozliczaniu szkody i wypłacie odszkodowania w sytuacji nie odnalezienia się pojazdu – staje sie formalnie jedynym potencjalnym właścicielem auta, gdyby odnalazło sie np za pół roku. Zatem nie dziw sie temu. Koniecznie proszę zapisać sobie numer sprawy u ubezpieczyciela. Bez tego nie ma szans by się dowiedzieć o status sprawy. Policja, Bank i ubezpieczyciel współpracują ze sobą w trakcie czynności wyjaśniających, więc odradzam plątanie się w zeznaniach i jakieś ściemy!!!!
Policja ma formalnie 3 miesiące na wyjaśnienie sprawy i ew skierowanie do umorzenia. Ja radzę po ok 14 dniach od zgłoszenia udać sie na komendę zajmującą się naszą sprawą, poprosić o rozmowę z oficerem z wydziału dochodzeniowego. Po numerze zgłoszenia oficer poda Ci numer sprawy jaki został nadany na danym posterunku zajmującym się wyjaśnieniem, oraz dowiesz się kto konkretnie prowadzi Twoją sprawę. Warto umówić się z oficerem prowadzacym sprawę i dalej stosować się do tego co powie. Jeśli sprawa jest nierozwojowa – pisząc wprost – większość kradzionych nowych aut (max 3 letnie) jest bardzo szybko rozbierana na części. Proszę nie wierzyć w jakieś super przemyty do Moskwy itd. To już nie te czasy. Chłopaki w dziuplach rozbierają auto w kilka dni po kradzieży na części i wędruje to do paserów, lub do zamawiającego konkretne auto. Takie są fakty. Zatem jeśłi w ciagu 4 dni nikt do Was nie zadzwoni, a Policja nie da znaku że coś sie dzieje, proszę raczej nie liczyć na odnalezienia swojego auta w całości. Średnio po miesiacu (tak jest to w praktyce) Policja kieruje sprawę do Prokuratury celem jej umorzenia. Można dopytać sie na Policji kiedy to nastąpi i 2 – 3 dni po wysłaniu wniosku o umorzenie kontaktować się z Prokuraturą Rejonową. Prowadzacy policjant powie Wam z jakim wydziałem sie kontaktować i jeśli jest życzliwy – poda Wam także numer sprawy w Prokuraturze. Dalej to już tylko kwestia czekania na listonosza, lub osobistego odbioru postanowienia o umorzeniu. Macie taki papier? No to już 80 % do przodu. Teraz w porozumieniu z Bankiem samochód trzeba wyrejestrować. Bank powie jak to zrobić. I co ważne Bank musi wydać w tym celu sporo dokumentów – proszę tego przypilnować – inaczej czeka Was krążenie pomiędzy Bankiem a Wydziałem Komunikacji. Jeśli wyrejstrujecie auto, wówczas wysyłacie masę dokumentów do ubezpieczyciela. Uprzedzam lojalnie – firma ubezpieczeniowa poprosi o wielu dokumentów – jeśli mieliście prawo do zniżki np 60 % za bezszkodowość potrzebne będzie zaświadczenia od firm w których byliście ubezpieczni. I teraz już prawie na koniec. Po dostarczeniu wszystkich wymaganych dokumentów przez ubezpieczyciela – tenże nie robi Wam łaski – 90 % firm ma to napisane w regulamie – 14 dni od daty złożenia ostatniego wymaganego dokumentu – po 14 dniach kwota odszkodowania powinna zostać wypłacona. Komu? O tym za chwilę. Teraz o kwocie do wypłaty. Załóżmy że termin ważności polisy AC rozpoczyna się 1 stycznia. Auto skradziono 1 lutego. Wówczas ubezpieczyciel policzy to tak – wartość na polisie – powiedzmy 30 ooo. Średnia roczna utrata na wartosci danego pojazdu 12 %. Minął miesiąc od poczatku okresu ważności polisy – ubezpieczyciel potraci sobie 1 % od 30 000. Pod warunkiem … że składka za AC została opłacona za cały rok. Jesli nie, zostanie z kwoty odszkodowania potrącona dodatkowo suma, jaka miała być opłacona np w czerwcu. Chodzi o to, że aby otrzymać AC składka musi być wpłacona, lub rozliczona jakby była wpłacona. To jest logiczne. Komu wypłacane jest odszkodowanie? Cała suma trafia do Banku, chyba że cesja prawa z policy AC stanowiła inaczej, ale 99 % polis ma 100 % cesje na rzecz Banku. Co zrobi Bank? Po zaksięgowaniu wpłaty, potrąci sobie to co zostało do spłacenia z kredytu w nasze auto, a to co zostanie przeleje na nasze konto. Ale po drodze mamy jeszcze tzw spread – czyli róznice kursowa – zakładając, że kredyty jest w walucie obcej. Chodzi o to, że ubezpieczyciel wypłaca Ci odszkodowanie w złotówkach. Ta suma przez bank zostaje zamieniona na walutę kredytu – czyli tak jakbyś kupił w banku za tyle ile masz odszkodowania – waluty w jakiej masz kredyt. Okey – mamy ileś tam powiedzmy franków – bank potrąca to co mu należne i … nie ma tak fajnie, że oddaje franki. Waluta jest zamieniona po kursie skupu – czyli bank odkupuje po kursie skupu franka i oddaje złotówki. Na samej operacji przeliczania jestes ok 10 – 15 groszy na franku do tyłu. Przy odszkodowaniach wysokich robi się z tego pokaźna sumka zjadana przez bank. I dopiero wtedy mamy sprawę z głowy. Czasowo przy bardzo korzystnych warunkach i życzliwości i własnej operatywności zajmie to 6 tygodni. Nie słyszałem aby komuś udało się przebrnąć przez to szybciej. Jesteśmy oczywiście ostro w plecy. Bo każdy ubepieczyciel będzie jak tylko to możłiwe zaniżał Ci wartość pojazdu. Jest na to rada – ta rada – to tzw. GAP – proszę poczytać więcej tu. W skrócie to ubezpiecznie działa tak, że pakiet GAP gwarantuje zwrot kwoty za utracony pojazd stanowiącej dokładnie tyle ile było na fakturze zakupu. Czyli powiedzmy z AC za auto kupione za 50 tysięcy zł 2 lata temu otrzymujesz 30 tysięcy. GAP gwarantuje wypłatę w takim wypadku 20 tysięcy tak by całościowo wyszło wspomniane 50 tysięcy. Co ważne nawet jesli auto jest w kredycie czy lisingu – polisa GAP jest tylko dla Ciebie. Czyli to co jest poza AC będzie na pewno Twoje i nikomu nie będziesz musiał sie spowiadać, ani rozliczać. Koszty; polisa GAP na 3 lata kosztuje dla auta o wartości do 120 tysięcy – 1600 zł. Jedna uwaga. Odszkodowanie GAP będzie dopiero uruchamiane po wypłacie AC. Zatem to trochę potrwa, tym bardziej że w celu uniknięcia potencjalonie łatwej metody wyłuszenia odszkodowania firma bardzo szczegółowo prowadzi całe postępowanie sprawdzające. Niemniej wydaje się, że to jest bardzo dobre rozwiązanie, choć czasochłonne.
Z rad praktycznych – jeśli skradziony pojazd nie odnajdzie się w ciagu 24 godzin i ktoś w ciągu 7 dni nie zaproponuje wykupienia waszej fury – szanse na odnalezienie samochodu w jednym kawałku są praktycznie zerowe. A to u każdego normalnego człowieka uruchamia myślenie o kupnie kolejnego pojazdu. Dopóki trwa policyjne dochodzenie, radziłbym zanim podpiszecie umowę na kupno nowego pojazdu u dilera , zgłoście to oficerowi na policji – który zajmuje się Waszą sprawą. Tak aby ktoś nie musiał myśleć, czy aby ta kradzież nie była na Wasze zamówienie – w Polsce to dość częsty niestety proceder. Przez to uczciwi ludzie mają właśnie przechlapane. Z rad praktycznych – warto też gdy już będzie po sprawie skontaktować się z własnym dzielnicowym, wtajemniczyć go w sprawę. Po co? Policja zwykle przez kilka tygodni do 6 miesięcy nawet baczniej obserwuje miejsce w którym wydarzyła sie szkoda. Słyszałem o przypadkach, gdy dane miejsce było pod bardzo regularnym dozorem patroli. A jak wiadomo nic nie działa tak skutecznie jak działania prewencyjne. Do tego rzecz jasna polecam różne dodatkowe zabezpiecznia w samochodzie. Standartowy autoalarm i imobilajzer to nie mające żadnego sensu zabawki. Ale co założyć i jak to już proszę poczytac sobie w internecie, bo patentów jest wiele, a tych które ja wybrałem na pewno nie mam zamiaru nikomu przedstawiać.
