Lut
1

Wygoda … Travel :)

Czułem, że jest coraz bliżej do momentu, gdy pisanie na swojej stronie stanie się czymś sporadycznym. Wiele w tym zasługi „osi czasu” na FB, która to stała się bardzo wygodnym narzędziem w komunikacji z tymi, z którymi mam na to ochotę. Krótko i adekwatnie do teraźniejszości. Już dawno temu dziennik stał się tylko małym dodatkiem do obrazków w galerii. I chyba to będzie tendencja postępująca. Ale … nie wszystko chcę jednak powierzyć FB i pomyślałem, że skoro i tak jest domena – to niech coś na niej się dzieje. Cały styczeń przefrunął mi w oka mgnieniu. Sporo nowych celów w życiu jednym i drugim. W połowie stycznia mniej więcej mogłem zweryfikować postanowienia vs. zarys okoliczności. Kilka raptem punktów, ale jakże zależnych od tzw. otoczenia rynkowego. W międzyczasie zimowe radości w Dolomitach. Tanio nie było. Wyprawa narciarska to jest wyzwanie. Warte każdej ceny. Choć nie zawsze da się to zrobić – to warto przynajmniej się postarać. Śniegu nie brakowało, ale … brakowało codziennych opadów. Białe drzewa, kilka centymetrów codziennej dostawy bardzo zmienia barwę powietrza i melodię powietrza. Ja to czuję, widzę i słyszę. Narty w słońcu to jest to. I tego się trzymam. Spełniła się też niczym przepowiednia weryfikacja relacji.
Przy okazji intensywnych mrozów powrócił pewien subtelny zapach. Pamiętam go z czasów podróży wagonami sypialnymi do Bielska. Z czasów gdy ogrzewanie takich wagonów było na koks węglowy. Zapach tak wyrazisty i niezapomniany, że pomylić go z czymkolwiek innym nie sposób. Wczoraj znów go poczułem. Są jeszcze jak czuć – miejsca gdzie ludzie nadal tak się dogrzewają. Suma sumarum – to miłe wspomnienie. Tak samo jak radiowe wspomnienia. Nieco już zakurzona książka – bo mająca 7 lat. Radio Gdańsk. Piękne wspomnienia.
Pisać, nie pisać? Od czasu do czasu. Więcej i częściej? Raczej na FB… do czasu aż nie pojawi się nowe – jeszcze bardziej totalne miejsce.
ps. zrobiłem swoją drogę sporo porządków na FB. Opcje ustawiania prywatności są coraz bardziej dopracowane.