6 września > prawdziwki, szarlotka i zupa rybna


Kiedy to ostatnio byliśmy na rowerach po stałej trasie? Nieprzyzwoicie dawno, bodaj w czerwcu puszczaliśmy latawce koło lotniska. Ale to nie było po stałej trasie. Wczoraj z mieszanymi nadziejami z uwagi na pogodę – ruszyliśmy. I dobrze się stało. Fotelik dla babki ma nośność do 24 kg, babka waży 19, więc spoko. Wzrostem to ostatnie podrygi, ale fabryczne pasy bezpieczeństwa jeszcze wystarczą. Czyli wszystko gra.
Jesień to jest zdecydowanie czas na domowe pitraszenie. Nalewki, marynaty, sobotni poranek z zapachem szarlotki w piekarniku. Popołudniowe prawdziwki wg.przepisu Marka Niedzwieckiego. A na koniec weekendu po obejrzeniu najnowszych Kuchennych Rewolucji – zupa rybna z ryb słodkowodnych wg. przepisu Magdy Gessler. Części fileta z pstrąga – w zupie, a także pulpety rybne z tego co dało delikatny smak. Pycha do kwadratu. Oczywiście bez ziemniaków, za to z maźnięciem śmietanowym. Składniki do zupy prosto ze sklepu. Niedzielny shopping spożywczy i przypadkiem ostatni podryg przecen. Marynarka jak ta lala w Royal Collection przeceniona z 1200 na 300 zł. No to jest dobra cena. Skarpety z Calzedonii mogą robić za zakolanówki nawet. Sprawdzone miejsce na nie – to Reserved. Kupujesz 3 pary – płacisz za dwie. A ja wybrałem 5 par. Pani w kasie – nakazuje powrót do regału i dobranie jeszcze jednej pary. To to łapię jeszcze rękawice bez palców i z paluszkami dla babki. Wrzosy w Leroju i jeszcze jeden kwiat – nie wiem jak się nazywa, ale ładny. Ale zasadniczo 2 x pułpki na muszki owocówki. Pod oknami mamy początek Kampinosu, mamy też jabłonki. A z nich sypią się jabłka. A z nich muchi Panie, muchi … No i masz babo placek. Podobno te pułapko – lepki mają sprawę załatwić w kilka dni. Aha – zobaczymy.
Miał być weekendowy deszcz, jesienny deszcz, deszcz, deszcz – jak z wiersza Leopolda Staffa. Upiekło się. A od poniedziałku niech się dzieje. Ja już w galerii dostawiłem nowy album : Jesień 2010.
Ze spraw jesiennych mam jeszcze kilka refleksji telewizyjno serialowych. Zacznę od Polsatu – który wystartował jako pierwszy. Szpilki – pomysł bardzo trafiony – ściskało mnie w tyłku – bo ja mógłbym tak na placówce w Zakopcu z marszu. Mogę nawet od jutra zaczynać :-) . Hotel 52 – bez uwag – trzyma format i poziom serii pierwszej. Dla Polsatu brawo za jakość HD. W tej kwestii nowe produkcje wyglądają lepiej niż można się było spodziewać. W TVN ruszyła już Magda Gassler – mi się podoba taka konwencja, Mam Talent – no tu też jest modelowo, Tańca z Gwiazdami nie oglądam, czasem podglądam przy sprzątaniu lub prasowaniu. Po cholerę Gołota tam się pojawił? Mamy mu współczuć i kibicować z sentymentu? I tak pewnie wygra Edyta. Może nawet ma to w kontrakcie? 3/4 „gwiazd” jest mi nieznane. Syn Doroty Stalińskiej – tańczył fajnie, ale z czego on jest znany? A z tego że jest synem znanej mamy. Przepraszam – nie pomyślałem. Wczoraj w kontrze to tańca był też nowy serial w Polsacie. Nie widziałem – ale się nagrał. Na dziś będzie akurat. W międzyczasie zerknę na Szymona Majewskiego – ale to tylko dla Olbrychskiego i może Rozmów w Tłoku. Jeśli jeszcze będą. Dziś też chyba ruszają nowe odcinki M jak Marcin, yyy – przepraszam, ale chyba nie dam rady. Kasia Cichopek – no nie dam rady. Przepraszam – widać jestem idiotą. A tak – jestem – bo wiem wiem kim jest Pietrucha. We wtorek nowa seria Usta Usta. Tu bardzo czekam. We środę Top Model. A od czwartku już prawie wszystko będzie w cyklu. A nie. Zdaje się, iż w następną niedzielę TVP ruszy z dalszym Rozlewiskiem. Ale ze mnie TV man – prawda? Dobrze, że nasz dekoder – recorder ma wydajną nagrywarkę i pojemny twardy dysk. Można sobie wszystko zaznaczyć do nagrania w opcji – cała seria. I nie trzeba się stresować, czy wyrobimy się pomiędzy zaśnięciem babki, kąpielą a wystawieniem faktur. Jeszcze czasem trafi się coś na dvd, albo innym nośniku. Do tego prasa codzienna, tygodniowa i miesięczna. I wszyscy walczą o naszą uwagę. A muzyki i radia – można słuchać pomiędzy. Prawda jakie to wygodne? Poniedziałek, a ja już myślę o czwartkowej MDD i niedzielnym Foto. Nie bez kozery. Goście, goście i jeszcze raz goście. I tyle ciekawych tematów. Wypełnić 3 godziny co tydzień. Wydaje się to karkołomnym zadaniem – szczególnie gdy o obrazie chce się mówić bez pokazywania. A my już mamy ścisk niczym w porannym metrze. Muzycznie – w piątek gruchnie płytami niczym z Dział Nawarony. Disturbed, Linkin Park, Phill Collins, Seal, Skunk Anansie, Eric Clapton – to u Strzelby tylko :-) . A jeszcze mamy 3 innych majorsów i tuzin mniejszych wydawnictw. Pisałem, że tak będzie. Trzymajcie się mocno za kieszeń.
Dziś jednak zaczynam tylko od jednej płyty. Jak ja lubię takie brzmienia. Ten styl i kierunek. Brytyjska grupa Hurts zdobyła popularność w zeszłym roku dzięki amatorskiemu teledyskowi do piosenki „Wonderful Life”.

Koszt jego realizacji wyniósł podobno 20 funtów. Na YouTube obejrzało go ponad 5 mln internatów! Zespół Hurts to Theo Hutchcraft (wokal) i Adam Anderson (syntezatory, gitara). Obaj pochodzą z Manchesteru. Wzorują się głównie na Depeche Mode, Joy Division i New Order. Wizerunkiem medialnym i scenicznym przypominają Pet Shop Boys w zarodku. Podkreślają, że chcą tworzyć inteligentny pop. Bardzo widoczne i słyszalne są ich inspiracje latami 80. Doskonale łączą styl i szyk tamtych czasów z przebojowością muzyki pop i elektro XXI wieku. Mówi i pisze się o nich, jako o najważniejszym światowym debiucie 2010 roku. Ich pierwsza płyta „Happiness” już 20 września – choć ja otrzymałem ją już dziś z SONY POLSKA , jednak już teraz trafiła na pierwsze miejsca list sprzedaży dwóch największych internetowych sklepów multimedialnych w Polsce, Empiku i Merlina. Jak zapowiada zespół, ma to być „najweselsza płyta smutnej jesieni”. Świadczy o tym chociażby promieniująca szczęściem i radością okładka płyty. Oprócz duetu z miasta Beatlesów, usłyszymy na niej również megagwiazdę muzyki pop, Kylie Minogue. „Napisaliśmy do niej list miłosny” – wyznał frontman, Theo Hutchcraft. – „A ona na niego odpowiedziała”. Australijka wystąpi gościnnie w nagraniu „Devotion”. Wspomniany utwór „Wonderful Life” zdobył listy przebojów w Danii, Grecji, Niemczech. Zespół i piosenka stały się najpopularniejszym tematem ostatnich miesięcy na Wyspach. Drugim singlem promującym „Happiness” jest „Better Than Love”. W sieci dostępna jest już także ballada „Blood, Tears & Gold”. W Polsce wielu ludzi usłyszało o nich dzięki portalowi Demotywatory.pl. „20 funtów – Tyle kosztował ich pierwszy teledysk i droga do miliona wyświetleń na YouTube” – brzmi podpis pod demotywatorem ze zdjęciem duetu.